Nasz pierwszy raz z maluchem!

    Jakiś czas temu wróciliśmy z 3,5 tygodniowego pobytu na Bałkanach. Wyjeżdżaliśmy z 2,5 miesięcznym dzieckiem - dla niektórych ultramaluchem, z którym nie da się wyściubić nosa z domu nawet na 5 km. Przed wyjazdem bardzo dużo przegrzebaliśmy informacji na ten temat - czy jechać, jak jechać, czy ktoś jechał z takim maleństwem, jak się przygotować, co wziąć, czego się spodziewać, na co uważać itp itd...  Generalnie większość blogów, informacji opierała się  na dwóch obozach - jedni pisali, że wakacje z maluchem cudowne, najpiękniejsze, wprost wspaniałe, wow i ach. Inni pisali, że dramat, bez sensu, nie ma co, szkoda kasy etc... No i postanowiliśmy wyrobić sobie swoje własne zdanie na ten temat 🙂
 
Ten post będzie o tym ze ani jedno ani drugie nie jest w naszym odczuciu prawdą.
 
 
Jeśli twoje wakacje to 7 lub 14 dni all inclusive w hotelu to nie jest post dla Ciebie. Nie znajdziesz tu nic interesującego bo takie wakacje z maluchem wiele się nie różnią od tych bez niego. Jeśli jednak tak jak my, po trzech dniach w jednym miejscu masz potrzebę jechać dalej, nie usiedzisz dłużej niż pól dnia na plaży, ani w ogóle w jednym miejscu, chcesz zawsze zobaczyć jak najwięcej, wsiąknąć w miejsce, które odwiedzasz -  to jest właśnie post dla Ciebie.
 
Po pierwsze kilka rad, do których sami na początku byliśmy sceptyczni, ale okazały się prawdziwe i warto brać je pod uwagę.
 
 
  1. Podziel swój wyjazd na dłuższe okresy. Jeśli jedziesz na dwa tygodnie, postaraj się spędzić w jednym miejscu przynajmniej po tygodniu. Albo przynajmniej 4-5 dni. Nie zmęczysz wtedy malucha ciągłą zmiana miejsca, sam też odpoczniesz nie nosząc bagaży co drugi dzień z samochodu i do niego, a jednocześnie zobaczysz wszystko, co w okolicy i nie odczujesz 'stagnacji' wakacyjnej.
  2. Kup chustę i naucz się ja wiązać. Jest wiele pięknych miejsc, w które nie dostaniesz się z wózkiem, chusta będzie wtedy nieoceniona. Tak samo wtedy,  kiedy Twój maluch zacznie marudzić w wózku, zamotaj go w chustę, na 99% Twój maluszek uśnie w niej szczęśliwy z powodu bliskości, a Ty na spokojnie zwiedzisz wybrane miejsce. (uwaga - niestety nie wszystkie maluszki akceptują chusty oraz nie wszystkie mogą w nich przebywać - upewnij się, że Twoje dziecko nie ma problemów z napięciem ani innych, wymagających konsultacji z fizjoterapeutą ;))
  3. Nie nastawiaj się na wieczorne romantyczne kolacje po zachodzie słońca, nie będziesz miał na to siły (ani często możliwości?) 😉 Ale lampka wina przy książce może to równie dobrze zrekompensować... jedna, dwie lub nawet i pięć, jeśli masz ochotę...i nie karmisz piersią oczywiście 🙂 w tym wypadku pozostaje Ci zadowolenie się regionalnymi piwami bezalkoholowymi, których odkrywanie też może być ciekawym doznaniem 😉
  4. Nastaw się na to, że nie zobaczysz wszystkiego co zaplanujesz, a nawet na to, że nie zobaczysz nawet połowy! Za to zobaczysz miejsca, których nie planowaleś ( np nagły stop z powodu pilnej potrzeby zmiany pieluchy) i poznasz wielu fajnych ludzi, którzy będą zachwyceni dzieckiem. Maluch otwiera wiele drzwi 😉
 
Podróżowanie z maluchem jest zdecydowanie inne niż bez niego, ale czy gorsze? Trudniejsze na pewno, ale zależy kto czego oczekuje, niektórym na pewno może czegoś brakować. I skoro nie jest tak super kolorowo jak wcześniej,  to po co podróżować? Czy warto w ogóle kontynuować swoją pasję podróżniczą w takim razie? Na te pytania odpowiemy w następnym poście 😉 Zapraszamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *