Jak zostać skrzatem w tydzień?

Obalamy mity o Irlandii, czyli jak zostać skrzatem w tydzień! 
1) Mit pierwszy - Guiness.
Guinness jest ohydny. Hmm.. Częściowo jest to prawdą. Nie jest dobry, ale jedynie w Polsce (kwestia dystrybutora?), w Irlandii to zupełnie inna bajka. Dlatego jak przyjedziesz to kup sobie od razu 24 pak i pij do woli zachwycając się wspaniałym, śmietankowym smakiem tego wyjątkowego piwa... 

2) Zimno jak diabli i do tego pada.
No w sumie to są na pewno cieplejsze miejsca niż Irlandia. Nie przesadzajmy jednak. Nie pada 24 godziny na dobę i nie jest aż tak zimno jak by się mogło wydawać i jak słyszymy wszedzie dookoła. O dziwo, bywają również upalne dni, kiedy to Irlandczycy wyjmują z głębokich czeluści szafy krótkie spodenki i rozkoszują się prawie śródziemnomorską pogodą. Generalnie Irlandia to całkiem fajne miejsce, nie za gorące, nie za zimne, na pewno dla kogoś, kto po pierwsze: nie lubi pogody skrajnej, po drugie jednak nie przeszkadza mu spora ilość opadów w ciągu roku.

 

3) Jest nudno.
Sam jesteś nudny, a w Irlandii zdecydowanie jest co robić - można zwiedzać wybrzeże, góry, urocze wioski czy zwyczajnie iść do typowego, brytyjskiego pubu na dobre piwo ( i przy okazji powdychać trochę typowego zapachu, czyli zmieszanych papierosów z alkoholem). Irlandczycy bardzo lubią zabawę, a przede wszystkim taniec (któż z nas nie słyszał o fantastycznym irlandzkim, stepującym tańcu?). Innym synonimem zabawy jest dla nich oczywiście pójście do pubu i picie whisky lub piwa (co oczywiście też może zakończyć się tańczeniem na barze). Najlepiej od piątku do niedzieli. Albo od niedzieli do piątku, co za różnica...

4) Nie znam języka to się nie dogadam. 
No dobra, serio? Polskiego nie znasz? To co z Ciebie za Polak? W Irlandii praktycznie wszędzie spotkasz swoich rodaków, niektórzy nawet pomogą, a jak nie to znając resztki angielskiego i tak dasz radę. A nawet jak znasz coś angielskiego, to może i tak Ci się nie przydać, bo typowy brytyjski akcent potrafi zabić nawet tych najpewniejszych w swoich umiejętnościach językowych, więc... co za rożnica. Zawsze zostaje gestykulacja. Możesz zrobić głupią minę, pomachać rękami. Co ciekawe - zasada ta sprawdza się w każdym kraju, nawet w dalekiej Afryce czy jeszcze dalszej Oceani - my po swoich doświadczeniach podróżniczych nigdy już nie powiemy, że język jest konkretną barierą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *